Namibia

Fascynująca i intrygująca Namibia

To położone w południowo-zachodniej części kontynentu afrykańskiego państwo istnieje oficjalnie dopiero od 1990 roku. Jest niezmiernie rozległe (ponad 2,5-krotnie większe od Polski), ale ma tylko ok. 2,1 mln mieszkańców.

Jaszczurka agama

Na jego terytorium (825 tys. km²) znajdziemy dziewicze parki narodowe, bezkresne obszary pustynne, kilometrowe piaszczyste plaże, góry i płaskowyże oraz tereny podmokłe z rzekami i bagnami. Różnorodność krajobrazów jest więc ogromna, tak samo zresztą jak fauny i flory. Bez problemu natkniemy się tu na słonie, nosorożce, lwy, żyrafy, zebry, antylopy, hieny, gepardy i lamparty. Wyprawa do Namibii bez wątpienia może być afrykańską podróżą życia.

Czarnym złotem Namibii są owce karakułowe. Nic więc dziwnego, że dzisiaj, lecąc przykładowo z Kapsztadu do stolicy Namibii – Widhuku (Windhoek), podziwiamy osobliwy krajobraz – tereny pustynne przeplatają się tu z zielonymi pastwiskami, farmami i zagrodami dla zwierząt. Niemieckie rządy na tych terenach przetrwały do 1915 r. W międzyczasie, w latach 1904–1907, stłumiono tutaj w krwawy sposób powstanie ludów Nama i Herero. W dzisiejszej Namibii pozostało wiele pamiątek po dawnej kolonizacji niemieckiej. Odkryjemy je, podróżując po tym uroczym i egzotycznym kraju. Zauważymy np. ślady dawnego podziału Niemieckiej Afryki Południowo-Zachodniej, kiedy wyodrębniono na południu strefę policyjną, a na północy – tubylczą. W tej pierwszej rozwijała się gospodarka, powstawały nowe ośrodki miejskie, a w drugiej mieszkały plemiona tubylcze nieuznające nowej władzy. Do dziś najlepiej sytuowaną warstwę społeczeństwa stanowią biali potomkowie dawnych kolonistów. Do tej uprzywilejowanej grupy należy wielu obszarników, którzy są właścicielami ogromnych farm o powierzchni kilkudziesięciu tysięcy hektarów.

Lot balonem nad Pustynią Namib

Dojeżdżamy na miejsce, szybkim krokiem zmierzamy w stronę balonów, kilka wskazówek od kapitana i już po chwili jesteśmy w powietrzu! To niesamowite uczucie móc zobaczyć Namibię z góry, podglądać zwierzęta i ten spektakl kolorów, który zmienia się w zależności od pory dnia. Po kilku minutach podniebnej podróży wschodzi słońce i swoimi złocistymi promieniami rozświetla okolice. Po wylądowaniu czeka na nas śniadanie, a kapitan jednym cięciem maczety otwiera butelkę szampana, tak na dobry początek dnia. Obserwowanie przyrody zawsze było dla mnie niezwykłym przeżyciem. Niejednokrotnie odwiedzając ten kraj i podziwiając afrykańskie zwierzęta, zastanawiałam się, co zrobię, jeśli głodny lew lub stado pędzących antylop staranuje nasz samochód.

Tymi rozmyślaniami udało mi się wywołać pewnego razu przysłowiowego wilka z lasu, a dokładnie słonia… Podczas jednej z podróży natrafiliśmy na całą ich gromadkę, z okazałym tatusiem na czele. W skupieniu obserwowaliśmy zwierzęta, aż do chwili, gdy coś zaniepokoiło potężnego słonia. Stanął naprzeciwko nas i na znak zdenerwowania nastawił uszu, zaczął nimi wachlować oraz uparcie sapać. Nie ruszaliśmy się, żeby nie podpaść jeszcze bardziej zwierzęciu, ten zaś podchodził do samochodu i cofał się, tak jakby się bawił. Trwało to zapewne chwilę, ale nam wydawało się wiecznością. Sytuacja stała się groźna, słoń napędził nam naprawdę niezłego strachu. Podróże po Namibii nie odbywają się jednak bez asysty doświadczonego przewodnika. Uspokoił on nas oraz zgrabnie i łagodnie przepędził słonia. Mogliśmy odjechać. Adrenalina jeszcze długo buzowała w naszych organizmach. Czy chciałabym coś takiego powtórzyć? Nie jestem pewna… Wiem jednak, że warto doświadczać Namibii, i że jeszcze nie raz tam powrócę.

Więcej o Namibii Self drive w Namibii